niedziela , Październik 21 2018
Strona główna / Wiadomości / Wyprawa marzeń, zakończona tragedią. Wypadek na Słowacji z trójmiejskim tłem
Fot. Polícia Slovenskej Republiky
Fot. Polícia Slovenskej Republiky

Wyprawa marzeń, zakończona tragedią. Wypadek na Słowacji z trójmiejskim tłem

Fot. Polícia Slovenskej Republiky
Fot. Polícia Slovenskej Republiky

W niedzielę, w godzinach około południowych, na Słowacji, na trasie między Dolnym Kubinem, a Orawskim Podzamczem doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Kolumna luksusowych samochodów zarejestrowanych w Polsce doprowadziła do czołowego zderzenia ze Skodą Fabią. W wyniku zdarzenia śmierć poniósł 57-letni Słowak, a ranni zostali jadąca z nim 50-letnia żona i 21-letni syn. 

Bezpośrednim sprawcą zdarzenia był kierowca Porsche Cayenne Turbo, które należało do mieszkańca Trójmiasta. Kolumna trzech samochodów wyprzedzała inne pojazdy w niedozwolonym miejscu.

Mercedes-AMG C43 Coupe, który rozpoczął szaleńczą szarżę zdążył uciec na swój pas, jadące za nim Ferrari 458 Spider w ostatnim momencie zaniechało kontynuowania wyprzedzania i rozpoczęło gwałtowne hamowanie. Miejsca i czasu zabrakło ostatniemu z kierowców, jadącemu wspomnianym Porsche, który uderzył najpierw w lewy narożnik Ferrari, a następnie zjechał do lewej krawędzi jezdni i z ogromną siłą zderzył się czołowo z prawidłowo jadącą z naprzeciwka Skodą Fabią Kombi.

Polscy uczestnicy tego zdarzenia nie odnieśli poważnych obrażeń.

Skąd wzięły się luksusowe samochody Polaków na Słowacji? 

Fot. Instagram
Fot. Instagram

W wyprawie udział brało 5 samochodów. Jej inicjatorem i organizatorem był znany w środowisku motoryzacyjnym dziennikarz i pasjonat szybkich samochodów. Od kilku lat współorganizuje on w Polsce cykliczne spotkania pod nazwą Cars&Coffee, które odbyły się także w Gdyni (w 2017 i 2018 roku).

Uczestnicy, oficjalnie spotkali się jeszcze w Polsce, w Zakopanem, skąd ruszyli w podróż po górskich drogach Słowacji. Feralnego dnia kończyli swoją wycieczkę i prawdopodobnie kierowali się już do Polski, do przejścia granicznego w Chyżnem.

Nie był to pierwszy tego typu wyjazd ekipy w takim składzie. Kilka tygodni wcześniej, ci sami kierowcy, wraz z kilkoma innymi osobami, pojechali do Rumunii, na słynną trasę Transfogarską.

Kierowca Mercedesa już od kilku lat brał udział w tego typu imprezach, polegających na samochodowych wyprawach w ciekawe zakątki Europy.

TJxcSAAMTiD3Ut6IyMFe2Q_Mercedes-pir-ta

Kierowany przez niego model C43 AMG, był autem wypożyczonym “do recenzji” i pochodził z parku prasowego Mercedes-Benz Polska. Jazda odbywała się prawdopodobnie na zasadzie “follow leader” – co oznacza, że uczestnicy poruszali się w kolumnie. Przewodził jej “lider” czyli właśnie kierowca czarnego Mercedesa, który zapewne znał wcześniej przygotowaną trasę i pełnił rolę przewodnika.

Tym samym niesłuszne może być nazywanie całego zdarzenia “wyścigiem”, bowiem niepisaną zasadą w takich sytuacjach jest to, że uczestnicy nie wyprzedzają siebie wzajemnie. Jednak, co oczywiste, każdy z kierowców odpowiedzialny jest za własne manewry i nie podąża “ślepo” za liderem.

Głupi manewr, który zakończył jedno życie i zmarnował wiele innych 

Wszyscy trzej kierowcy, których manewr wyprzedzania został nagrany przez jednego ze słowackich kierowców, zostali zatrzymani przez policję. Kierowcy Porsche grozi kara od 2 do 5 lat więzienia, a dwóm pozostałym – 27-latkowi z Ferrari i 26-latkowi z Mercedesa od 6 miesięcy do 4 lat pozbawienia wolności.

CeF0fkkaT0_0GQFeHdi8qw_Porsche-pir-taSłowacka policja poszukuje również dowodów na to, że szaleńcza jazda Polaków trwała już wcześniej. Jeśli uda im się to udowodnić, kary mogą być jeszcze bardziej dotkliwe.

Słowacka policja zapowiedziała także możliwość zarekwirowania samochodów uczestników tej jazdy na poczet odszkodowania dla bliskich ofiary wypadku.

Działania policji mogą również dotknąć kierowców dwóch pozostałych samochodów, które brały udział w wyprawie. Na zdjęciach, które opublikowała policja z miejsca wypadku widać Forda Mustanga, który najwyraźniej nie rozpoczął manewru wyprzedzania i pozostał w szyku prawidłowo jadących aut.

Z kolei na zdjęciach uczestników wyprawy, widoczne jest także Lamborghini Aventador – również zarejestrowane w Trójmieście. Tego samochodu nie widać jednak na miejscu wypadku, co może wskazywać, że jego kierowca nie uczestniczył w tej części wyjazdu.

Ten wypadek poruszył mnie mocno, ponieważ znam osobiście uczestników tej wyprawy. Z głównym sprawcą wypadku, właścicielem Porsche, widywaliśmy się nieraz, nawet wspólnie realizując niektóre materiały. Kim jest? Ojcem, mężem, prężnym przedsiębiorcą i motoryzacyjnym maniakiem. Zawsze miał zamiłowanie do szybkich, mocnych samochodów. To była jego pasja, posiadał ich kilka. Regularnie brał udział w imprezach sportowych, eventach motoryzacyjnych. Także tych, poświęconych doskonaleniu techniki jazdy.

Również dla pozostałych uczestników tego zdarzenia, nie było to nowe doświadczenie. Każdy z nich miał już wcześniej styczność z tak szybkimi i mocnymi samochodami. Zarówno Porsche jak i Ferrari było prowadzone przez ich wieloletnich użytkowników.

Była to zapewne ich ostatnia tak szybka jazda w życiu, za którą zapłacą niezwykle wysoką cenę, a konsekwencje ponosić będą do końca życia…

Łączę się w bólu z rodziną ofiary, ale także z bliskimi sprawców tego zdarzenia.

Marcin Wiła

Skomentuj

komentarzy

Zobacz również

mat. prasowe

Jaki koszt sprowadzenia auta z USA do Polski?

Sprowadzanie pojazdów z USA staje się coraz bardziej popularne. Nie może to dziwić. Mimo rozbudowanych ...

4 Komentarze

  1. Panie Marcinie. Żadne tłumaczenie, wybielanie, bronienie nie ma tu sensu. Ten gość z porsche niejednokrotnie powodował niebezpieczne sytuacje na drodze w Trójmieście. Kwestią czasu było to kiedy kogoś skrzywdzi. Na drodze obowiązuję przepisy – każde ich złamanie – jest zabronione. Szaleńcza jazda na zwykłych drogach, jak w tym przypadku, to codzienność. Każdy kto jeżdzi po mieście, a już na pewno na trasie, widział takich miszczów kerownicy. Im się wydaje, że są nietyklani, nieśmiertelni, że ich auta w razie niebezpieczeństwa przelecą, przeskoczą nad przeszkodą. Ile to razy każdy z nas musiał zjezdzać na pobocze, bo taki miszcz zblizal sie do nas z naprzeciwka, ile to razy musieliśmy gwałtownie hamować, że ów miszcz mógł się wcisnąć przed nas bo z naprzeciwka jechała ciężarówka, z którą by przecież nie wygrał.
    Ten wypadek jest głośny, medialny, bo wszystko zostało nagrane, zginał przypadkowy Człowiek, ojciec rodziny. Ja za każdym razem jak jadę w trasę, modlę się, żeby nie spotkać takiego miszcza. Niestety to jest codzienność. Kary są niskie – nawet na Słowacji – co to jest 5 lat za zabójstwo z premedytacją – bo tak to trzeba określić. To nie był wypadek, to było celowe działanie – wg mnie koleś z porsche był przekonany, że Kierowca ze skody ucieknie na pobocze.
    Liczę na to, że Słowackie służby zrobią pokazowy proces ku przestrodze innych i skażą ich na długie wyroki i wysokie odszkodowania dla poszkodowanej Rodziny.

  2. znał go Pan od dawna i nie wiedział Pan jak jeździ?? Ja go nie znam a widziałem jego auto nieraz i strach bylo go mijać lub nie zjechac z drogi gdy w lusterku widać bylo jak szybko się zbliża agresywny \typ…

  3. Wyrok 5lat to za mało dla bandziora za kierownicą pieniądze nie dają szczęścia myśli że zapłaci i wyjdzie albo ” pomroczność jasna i wyrok w zawieszeniu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>