środa , 28 września 2022
MB_EQ_Range_Gazeta_750x200_W
344851 PC Sopot_uzywane_750x300
BnaerToyotaWalder-nowaToyotaHighlander750x200luty2021
Baner_Cupra_Plichta_marzec_2022
previous arrow
next arrow
MB_EQ_Range_Gazeta_750x200_W
344851 PC Sopot_uzywane_750x300
BnaerToyotaWalder-nowaToyotaHighlander750x200luty2021
Baner_Cupra_Plichta_marzec_2022
previous arrow
next arrow
Nyar_2022_Volvo_Plichta_750x200_S90
Nyar_2022_Volvo_Plichta_750x200_S90
moto3m_KIA_750x200
previous arrow
next arrow

Citroen C5 X – stare dobre czasy wracają?

Marka Citroen nie bez powodu kojarzona jest z komfortem i odważną stylistyką. Takie modele jak DS, CX czy XM, a nawet C6 pokazały, że stać ich na zrobienie zawieszeniowego majstersztyku. Hydro-pneumatyka, regulacja wysokości i płynięcie po drodze – w skrócie, tak można określić stare dobre „Cytryny”. C5 X, choć bez pneumatycznego zawieszenia, to ukłon w stronę tego, czego każdy chciał, ale bał się powiedzieć na głos – wygodnej kanapy na kółkach, która nie dość, że wygląda, to jeszcze jeździ. I to jak!

Zastanówmy się zatem, jak to mogło z nim być. Wyobraźmy sobie poczciwy domek na przedmieściach Paryża. Zamieszkuje go pewien francuski inżynier w sile wieku. Pewnego razu wchodzi na strych, a tam dość spory obiekt przykryty zakurzoną płachtą. Odkrywa go, a tam stary, solidny fotel jego ojca. Inżynierowi zakręciła się łezka w oku, zasiada w fotelu i… „Jaki miękki, jaki solidny. Ach… Teraz już takich nie robią”. Przypomniały mu się wnet czasy z dzieciństwa, kiedy to z ojcem podróżowali ich równie komfortowym, beżowym Citroenem DS. Wpadł wtedy na pomysł, że musi wskrzesić wspomnienia i zrobić DS-a na miarę XXI wieku, i tak oto powstał C5 X. Czy tak było? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że nowość francuskiej marki to jedno z najbardziej komfortowych aut na rynku i na pewno najlepsze pod tym względem w swoim przedziale cenowym.

Jako że mamy do czynienia z Citroenem, design nie mógł pozostać oczywisty. Wymyślili sobie, że stworzą SUVa, który zarazem będzie i sedanem i kombi. Ciekawe prawda? Co jak co, ale wyszło im to nadzwyczaj dobrze. Sylwetka wyróżnia się na tle innych aut. Mamy tu masę przeróżnych przetłoczeń, cienkie i modne ledowe światła, podwyższone zawieszenie i wstawki z plastiku przy nadkolach. Z boku C5 X wydaje się być bardzo długi i masywny. Wręcz jakby złapali go za dwa końce i rozciągnęli. No i wreszcie tył, który jest tu największym wyróżnikiem. Zgrabne światła, mocno ścięta szyba i dwa niewielkie spoilery, które są tu jedynymi sportowymi akcentami. Szok… Można zrobić samochód, który nie ma wydechów, dyfuzorów, lotek i splitterów, a wygląda zjawiskowo. Nie wszystko ewidentnie musi być sztucznie „sportowe”, żeby było piękne. Uczcie się producenci i projektanci! Jak zatem możecie się już domyślić, Citroen C5 X to przede wszystkim komfort. Dwukolorowe nadwozie, podkreślające chromowane linie, ładna felga i już.

Ptasie mleczko

Tak właśnie można określić wnętrze Citroena C5 X. Wszystko jest miękkie i wręcz puszyste, niczym każdemu znany słodycz. Materiały użyte w środku są naprawdę wysokiej jakości. Deska rozdzielcza w tym aucie to nie rewolucja, ale miły dla oka design wpisujący się w nowoczesne trendy.

Co ciekawe, zamiast skóry znajdziemy tam materiał, który w dotyku przypomina gumę. Całość jest zrobiona solidnie oraz starannie. Najbardziej rzuca się w oczy jasny panel, który zdaje się, ma imitować drewno, ale wygląda bardziej, jak skóra węża. Jest przyjemnie chropowaty, ale bardzo plastikowy, gdy już w niego pukniemy palcem.

Na środku duży dotykowy wyświetlacz, pod nim dwa wyloty powietrza, a jeszcze niżej panel klimatyzacji o nienagannej prezencji. Z udogodnień mamy wszystko, czego nam trzeba: podgrzewane i wentylowane fotele, ładowarka bezprzewodowa, dach panoramiczny, ogromne cupholdery, mięciutkie podłokietniki oraz wiele innych funkcji, które oferuje nam C5 X, abyśmy tylko podróżowali w jak najbardziej komfortowych warunkach. Nawet boczki drzwiowe są tu solidne i odpowiednio wygłuszone, co sprawia, że zamknięcie drzwi jest niespotykanie aksamitne.

Po takim aucie nie spodziewamy się, że producenci przyłożą aż taką wagę do niemal każdego szczegółu, a tu proszę! Zostańmy jeszcze na chwilę przy drzwiach, ponieważ jest jedna rzecz, o której też warto nadmienić. Jako że mamy SUVa, czyli auto, które w teorii może poradzić sobie w terenie. Tak czy owak, karoseria się brudzi, a im wyższe auto, tym łatwiej ubrudzić sobie nogawkę o próg przy wysiadaniu. W C5 X drzwi zachodzą na tyle nisko do dołu, że nie ma możliwości, aby wspomniane spodnie sobie zabrudzić. Tak proste, a jak przydatne.

Żeby nie było tak kolorowo, pozycja za kierownicą niestety nie jest wspaniała. Podpórka pod lewą stopę jest bardzo wysoka, przez co nogę musimy mieć zgiętą w kąt dziewięćdziesięciu stopni bez przerwy i bez możliwości rozprostowania jej w jakikolwiek sposób. Staje się to uciążliwe przy dłuższym podróżowaniu i jestem pewny, że będzie to powodem częstszych przystanków na długich trasach. Nad głową również niestety nie ma ogromu miejsca. Mam 185 cm wzrostu i siedząc w wygodnej pozycji, z fotelem opuszczonym na najniższą pozycję odniosłem wrażenie, że osoby powyżej 190 cm może jeszcze nie miałyby problemu ze zmieszczeniem się, ale na pewno byłyby na styku komfortowej pozycji.

Z tyłu miejsca jest wystarczająco – i na głowę, i na nogi. Opadająca linia dachu nie przeszkadza pasażerom tylnej kanapy, ale znacząco ogranicza widoczność w lusterku wstecznym. Na podsufitce mamy też ciekawy garb, w którym chowa się roleta dachu panoramicznego. Jest umieszczony tuż za zagłówkami pierwszego rzędu siedzeń, zatem nie wpływa negatywnie na użytkowników pojazdu. I na koniec coś, co może zaskoczyć wielu – fotel pasażera ma elektryczną regulację pozycji umieszczoną na lewej ściance fotela. Pozwala to osobom z tyłu przesuwać fotel i ustawiać kąt pochylenia oparcia. Idealne rozwiązanie na przyjazd teściowej! Sadzamy ją jak najdalej od nas, czyli po prawej stronie tylnej kanapy. Mówimy jej o możliwości regulacji oraz że takie luksusy, to tylko w rządowych limuzynach i nie dość, że mamy spokój, bo z pewnością będzie zaciekawiona „zabawką”, to jeszcze poczuje się niczym Królowa Elżbieta. Z pewnością zapunktujemy; sukces murowany.

No dobra, ale ty tylko o tym komforcie. O co chodzi?

Zawieszenie Citroën Advanced Comfort – jest standardem w każdej wersji. Z kolei wersja plug-in posiada zawieszenie Citroën Advanced Comfort Active Suspension. Jak wspomniałem na początku, tutaj pneumatyki nie ma. Jest za to hydraulika, a w plug-inie dodatkowo jest ona aktywna. Oznacza to tyle, że przez przeróżne czujniki auto rozpoznaje jakość drogi, sczytuje prędkość kół, rytm jazdy oraz ruchy nadwozia. Do tych wszystkich wykrytych danych system dostosowuje sztywność każdego koła z osobna, co ma wpływać na maksymalny komfort odczuwany w kabinie.

Szczerze – nie odczułem żadnej różnicy, jadąc w trybie ze zwykłym hydraulicznym zawieszeniem oraz hybrydowym, bo tak nazywa się tryb z załączoną automatyką. Obydwa tryby zapewniają nieziemski komfort. Jazda po kocich łbach, płytach, bruku, dziurach nagle stała się przyjemna. Mając Citroena C5 X z pewnością sprawimy, że nasze żony będą szczęśliwsze – nie będą musiały słuchać narzekania na polskie drogi co najmniej dwa razy dziennie, bo temat ten zniknie na zawsze. Sam jestem w szoku, że to zawieszenie naprawdę robi robotę, a nie jest tylko kiełbasą wyborczą.

Nie tylko hybrydy

Tutaj kolejne zdziwienie – Citroen oferuje w tym modelu klasyczne benzyniaki i to aż dwa. Gdy obecnie producenci wypuszczają auta jedynie hybrydowe z odmianą elektryczną, oni oferują tylko plug-ina. Brak hybrydy klasycznej lub miękkiej jest nie lada ciekawostką. Niemniej, jednak gdy tylko mamy możliwość ładowania baterii w naszym aucie, ta wersja będzie z pewnością najlepszym wyborem. Motor 1.6 w połączeniu z elektrykiem generują razem 225 KM i 360 Nm momentu obrotowego, co przekłada się na czas do setki poniżej ośmiu sekund. W trybie elektrycznym przejedziemy maksymalnie 55 kilometrów, ale są to dane producenta, zatem warto wziąć na to małą poprawkę. Nie jest to niestety duży zasięg… Licząc, że latem będziemy poruszać się bez klimatyzacji, to może realnie 45 kilometrów na jednym ładowaniu będziemy w stanie pokonać. Równa się to zatem ładowaniu samochodu codziennie. Poza hybrydą mamy też czysto benzynowe 1.6 o mocy 180 KM i momencie 250 Nm oraz 3-cylindrowe 1.2 z mocą 130 KM i 230 Nm. Wszystkie jednostki zapewniają względnie dobre osiągi oraz niskie spalanie. Moce oraz momenty obrotowe są wysokie i pozwolą na wyprzedzanie bez obaw lub nieco większą dynamikę, jednak C5 X nie zachęca do sportowej jazdy. Układ kierowniczy jest zestrojony komfortowo i nie należy do najdokładniejszych. W każdej wersji znajdziemy tylko i wyłącznie 8-biegowy automat, który płynnie zmienia biegi. Do wyboru mamy napęd tylko na przednią oś oraz różne tryby jazdy, m.in. ekonomiczny, hybrydowy, elektryczny, dynamiczny oraz takie, które ustawiamy ze względu na nawierzchnię: do jazdy po śniegu, błocie i piachu. Ciekawy bajer, ale byłby zdecydowanie bardziej przydatny przy napędzie na wszystkie koła.

Co urzekło mnie w Citronie C5 X to z pewnością fakt, że jest to samochód, który jest od początku do końca nastawiony na komfort. Tak, znowu to słowo, ale taki właśnie jest. Nie próbuje być na siłę sportowy czy agresywny. Nie udaje kogoś, kim nie jest. Ma być wygodny, przyjazny dla podróżujących.

Zdecydowanie francuzi postarali się, projektując ten samochód i stworzyli auto, które jest po prostu dobre. Ma swoje wady, jak wszystko zresztą, ale mimo to zasługuje na szczególne docenienie. Z wierzchu wydaje się być jak każde inne – modne, uSUVione, a nawet można rzec prestiżowe. Cały jego urok jednak kryje się wewnątrz. Trzeba go poznać, aby go zrozumieć. Czy będzie kiedyś wymieniany obok DSa, CX, XMa czy C6? Liczę, że tak.

Ile litrów i pieniędzy?

Żeby cieszyć się citroenowskim zawieszeniem, musimy przygotować się na wydatek 143 800 zł za 3-cylindorwą wersję. Jeśli marzy nam się plug-in, to cena wzrasta do 200 300 zł, ale wraz z nią również wersja wyposażeniowa. Maleje z kolei bagażnik, bo w wersji z dodatkowym motorem elektrycznym wynosi on 485 l, a w benzyniakach już 545 l. Coś kosztem czegoś, ale jedno to pewnik – Citroen C5 X to auto godne uwagi.

Tabela danych technicznych

NAPĘD
Silnik: typ/pojemność/cylindry/zawory – hyb.plug-in/1598/4/16
Moc maksymalna (KM/obr./min) – 225
Maks. mom. obr. (Nm/obr./min) – 360
Skrzynia biegów/napęd – aut.8 /przedni

OSIĄGI
Przyspieszenie 0-100 km/h (sek) – 7.8
Prędkość maksymalna (km/h) 233

WYMIARY I MASA
Dł./szer./wys. (mm) – 4805/1865/1485
Masa własna/ładowność (kg) – 1722/463

Cena – od 143 800 zł (testowany 219 800 zł)

Moim zdaniem

Citroen C5 X to świetny samochód, którego świat potrzebował. Jeśli poszukujemy wygody, ładnego rodzinnego auta, które wygląda prestiżowo, to trafiliśmy w dziesiątkę. Ten model zachwyci wielu – kierowcę wraz z pasażerami, a nawet sąsiada.

Jego główne wady to nie do końca optymalna pozycja za kierownicą, słaba widoczność w tylnej szybie, brak klasycznej hybrydy i diesla oraz manualnej przekładni. Citroen mógł pokusić się o większą liczbę wersji silnikowych, choćby hybrydę lub wersję w pełni elektryczną. Do tego dochodzi mały zasięg w plug-inie, ale to oczywiście zależy od potrzeb kierowcy. Jeśli kochamy spalinówki, to w C5 X możemy się nimi jeszcze cieszyć.

Jeśli nie przeszkadzają nam jego mankamenty, to z pewnością będziemy zadowoleni z użytkowania tego auta. Samochód solidny, ze stylem i zrobiony z głową. Miejmy nadzieję, że czas zapewni nas o jego bezawaryjności, to może będziemy mieć kandydata na klasyka.

Naprawdę to powiedziałem?

Skomentuj

komentarzy

Zobacz również

Volvo V90 Cross Country – klasyka Volvo w nowoczesnym wydaniu!

Kombi od Volvo. To mówi więcej niż tysiąc słów. Przez lata to połączenie stało się …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.