niedziela , Grudzień 15 2019
Strona główna / Wiadomości / Drifting na osiedlowym parkingu, czyli „gumowy” wandalizm

Drifting na osiedlowym parkingu, czyli „gumowy” wandalizm

Kto, spośród miłośników motoryzacji, nigdy tego nie próbował, albo przynajmniej o tym nie myślał – niech pierwszy rzuci kamieniem. Pusty, duży parking, lekki deszcz, a nawet śnieg – pokusa do spróbowania swoich sił w kontrolowanym poślizgu jest duża. Przecież nikomu to nie przeszkadza i nie czyni nic złego, prawda? No… nie do końca. 

Nie każdy ma doświadczenie w jeździe samochodem, ale każdy chciałby je zdobyć. Doskonałą okazją do tego są puste parkingi, które szczególnie po opadach deszczu lub śniegu kuszą, aby się na nich poślizgać.

Problemem jest jednak to, że często motywacją do takich działań jest nie chęć nauki – lecz szpan i chęć zaimponowania znajomym.

Ogólnie rzecz biorąc, jakiekolwiek próby nauki zachowania się samochodu przy ekstremalnych manewrach postrzegane są jako coś negatywnego, a często wręcz jako wandalizm – szczególnie jeśli odbywa się to w miejscu publicznym.

Przykładem może być zachowanie kierowcy BMW Serii 3 E36, który zapragnął wcielić się w Kena Blocka na parkingu popularnego marketu w jednej z najgęściej zaludnionych dzielnic Gdańska. Jego popisy późną wieczorową porą nie tylko obudziły dziesiątki okolicznych mieszkańców, ale także wyrządziły realną szkodę właściciela obiektu – wyraźne ślady gumy uszkodziły niedawno namalowane oznakowanie parkingu.

Jaka jest więc rada?

Po pierwsze, jeśli chcesz doszkolić swoje umiejętności jazdy rób to w miejscu bezpiecznym, najlepiej odludnym i w taki sposób, aby nie wyrządzić nikomu krzywdy ani szkody.

Po drugie, co jest najlepszym rozwiązaniem, zrób to legalnie – w miejscach do tego przeznaczonych, np. takich jak Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy Autodrom Pomorze w Pszczółkach. Kosztuje to dużo więcej niż „upalanie” pod marketem, ale może się okazać, że zwróci się bardzo szybko, kiedy przyjdzie wezwanie na komendę.

Co grozi za takie szaleństwa na publicznym parkingu? 

Zgodnie z art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

To jednak nie koniec. Za spowodowanie innego niż kolizja drogowa zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego – a można za to uznać „palenie gumy” i „drifting” w miejscu publicznym, zgodnie z art. 86 § 1 kodeksu wykroczeń, można otrzymać mandat do 500 zł i 6 punktów karnych.

Skomentuj

komentarzy

Zobacz również

Nie parkuję na zielonym – trawnik to nie parking! Kampania informacyjno – edukacyjna

W wielu miejscach Gdańska kierowcy wciąż zamieniają trawniki w parking – zwłaszcza jesienią i zimą, ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *