sobota , 16 października 2021
Baner-MB-Witman-750x200-stycze-2021
BnaerToyotaWalder-nowaToyotaHighlander750x200luty2021
Baner_Porsche_Centrum_Sopot_wrzesień2021_Taycan
previous arrow
next arrow
Baner-MB-Witman-750x200-stycze-2021
BnaerToyotaWalder-nowaToyotaHighlander750x200luty2021
Baner_Porsche_Centrum_Sopot_wrzesień2021_Taycan
previous arrow
next arrow
Volv Car Plichta Gdynia - baner czerwiec
Volv Car Plichta Gdynia - baner czerwiec
previous arrow
next arrow

Jeep Gladiator – czyli Wrangler w wersji pick-up

Jeep to ugruntowana marka wśród producentów samochodów terenowych. Jednoznacznie kojarzy się z legendarnym Warnglerem, czyli najbardziej off-road’owym modelem w gamie. A co jeśli potrzebujesz jego możliwości i gotowości do jazdy w terenie, ale z jakiegoś powodu, chcesz także większej i bardziej otwartej przestrzeni ładunkowej? Jeep odpowiedział na to pytanie tworząc Gladiatora – terenowe monstrum o przyprawiającej o gęsią skórkę nazwie. Czy nowy model jest równie silny i waleczny jak niewolniczy wojownicy ze starożytnego Rzymu? 

Gladiator do tylnych drzwi jest niemal identyczny z bliźniaczym bratem – Wranglerem. Samochód robi imponujące wrażenie głównie swoją długością, która znacznie przekracza 5,5 metra – a to dużo więcej niż np. Klasa S z nadwoziem typu long! Szerokość jak i wysokość nie są aż tak imponujące, przez co Jeep’em w wydaniu pick-up jeździ się jak innymi dużymi samochodami terenowymi.

Gladiator konkuruje przede wszystkim z Fordem Rangerem, Nissanem Navarą i Toyotą Hilux. W Stanach Zjednoczonych, obok takich gigantów jak Ram oraz Toyota Tundra, Jeep wydaje się dość kompaktowy, w Europie bez wahania klasyfikowany jest jako XXL.

Pick-up nie był oferowany przez Jeep’a od blisko 30 lat. Od zakończenia produkcji Comanche w 1992 roku, producent nie miał w gamie żadnego modelu o takim nadwoziu. Zapowiedzi wprowadzenia na rynek Wranglera w takim wydaniu budziły emocje wśród fanów marki od samego początku. Teraz, gdy mogą się oni cieszyć jego obecnością w gamie… każdy zadaje sobie pytanie: po co on powstał?

Jak na samochód o użytkowym charakterze Gladiator jest za drogi – ponad 300 000 zł to kwota za jaką można kupić porządny samochód terenowy, albo… dwa użytkowe spod znaku wspomnianej konkurencji.

W terenie Gladiator jest dzielny, jak na Jeep’a przystało, ale długość nadwozia, potężny tylny zwis i masa własna mocno go ograniczają. Na trasie jest zaskakująco cywilizowany. Nawet przy prędkościach autostradowych zachowuje względny komfort jazdy i stosunkowo dobre wyciszenie. Testowany egzemplarz to model z typowo europejskim źródłem napędu – 3-litrowym turbodieslem w układzie V6 o mocy 264 KM. Ciąg silnika jest bardzo dobry, katalogowe 8.6 sekundy do „setki” za sprawą wysokiej pozycji za kierownicą, gabarytów oraz charakterystycznego bujania, odczuwa się znacznie lepiej niż ma to miejsce w rzeczywistości. Spalanie podczas naszego testu oscylowało miedzy 10 – 11 litrami oleju napędowego na każde przejechane 100 kilometrów.

Możliwości transportowe, oparte są przede wszystkim o 153-centymetrową skrzynię ładunkową i solidne, zbudowane na ramie nadwozie. W porównaniu do czterodrzwiowego Jeepa Wranglera, rama jest o 78,7 cm dłuższa, natomiast rozstaw osi większy o 49,2 cm. Ta ostatnia cecha w połączeniu z umiejscowieniem skrzyni w pozycji cofniętej w stosunku do osi symetrii tylnych kół pozwala uzyskać lepsze rozłożenie masy oraz bardziej płynną jazdę podczas transportu ładunku. Jeśli tylna paka okaże się niewystarczająca, Gladiator może pociągnąć przyczepę o masie maksymalnie 2721 kg, a przewiezienie długich przedmiotów ułatwi także przesuwane „okienko” w tylnej szybie.

Konstrukcja samochodu umożliwia także częściowy „striptiz”. Oba panele dachu nad przednimi fotelami mogą zostać zdjęte, tworząc namiastkę otwartego nadwozia. Co więcej – z narzędziami w ręku i odrobiną wolnego czasu, zdemontować można także drzwi i „położyć” na masce przednią szybę. Takich ciekawych rozwiązań w Gladiatorze jest więcej. Ponieważ brak tu bagażnika, schowki na drobiazgi, takie jak klucze do kół, linkę holowniczą czy trójkąt ostrzegawczy zamontowano pod tylną kanapą.

Jazdę w terenie z kolei ułatwiają wbudowane aplikacje do kontrolowania tego, co dzieje się z samochodem. Na głównym ekranie wyświetlić można kąt przechylenia samochodu, kąt skrętu kół, widok z kamery z przodu (można ją nawet umyć ciśnieniowo) i tyłu oraz parametry pracy silnika. Ci którzy chcą zajrzeć pod maskę, niech nie szukają dźwigni otwarcia maski przy pedałach – tą otwiera się jak w rajdówkach – przy użyciu zewnętrznych klamr.

Napęd standardowo przekazywany jest na tylną oś. Można również wybrać tryb automatyczny 4×4, który dołączy przednią oś w razie potrzeby. Ponadto są tu tryby typowo terenowe: stały napęd na 4 koła i reduktor.

Tabela danych technicznych

NAPĘD
Silnik: typ/pojemność/cylindry/zawory – diesel./2987/V6/24
Moc maksymalna (KM/obr./min) – 264/3600
Maks. mom. obr. (Nm/obr./min) – 600/140-2800
Skrzynia biegów/napęd – aut. 8/4×4

OSIĄGI
Przyspieszenie 0-100 km/h (sek) – 8,6
Prędkość maksymalna (km/h) – 177

WYMIARY I MASA
Dł./szer./wys. (mm) – 5591/1894/1843
Masa własna/ładowność (kg) – 2403/725

Cena – od 339 900 zł (testowany 367 600 zł)

Moim zdaniem

Gladiator robi wrażenie! To jeden z tych samochodów, którymi warto się przejechać, spojrzeć na wszystkich z góry i poszpanować w stylu amerykańskiego farmera. Kiedy już się to zrobi, każdy zada sobie pytanie: po co mi ten samochód?

Czy mam własną stadninę koni i potrzebuje wozić siano na pace, do tego ciągnąć przyczepę i czasami pojawiać się na zlocie Jeep Camp? A może sprowadzam samochody z terenu dawnej kopalni w Niemczech i dodatkowo importuje kilkanaście opon na pace? A to wszystko oczywiście przy dobrych dochodach, pozwalających nie zastanawiać się nad tym, czy ponad 300 000 zł to dobra cena na użytkowy samochód!

Szczerze mówiąc nie znajduje ani jednego, racjonalnego powodu, dla którego wolałbym Gladiatora od Wranglera. Po kilku dniach spędzonych za jego kierownicą – i nie potrafię wyjaśnić dlaczego – jeszcze bardziej zakochałem się we… Wranglerze. Ale Gladiator?

Jest to wyjątkowo niszowy samochód i w polskich czy nawet europejskich warunkach – dość trudny do sklasyfikowania. Z całą pewnością nie poprawia tego stanu rzeczy jego cena.

Jako samochód terenowy – jest za długi. Jako transportowiec – za drogi. Jako holownik – bez szału (2.7 tony, inne pociągnąć mogą przyczepę o masie 3.5 tony).

Czy mi się podoba? Tak! Czy bym go sobie kupił? Nie.

Skomentuj

komentarzy

Zobacz również

Porsche Taycan Turbo Cross Turismo – „daily” idealne

Motoryzacyjny świat zwariował na punkcie uterenowionych samochodów, a od pewnego czasu, także na punkcie elektryków. …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *