Slider
Slider

Mercedes-Benz S500 4Matic W223 – samochodowa feeria

Mercedes Klasy S to historia samochodowego luksusu. Nie da się przejść do najnowszego modelu VII generacji, bez wspomnienia o całym dziedzictwie i historii Klasy S. Każde wcielenie legendarnej „Eski” wprowadzało do motoryzacji bogactwo technologii, które znajduje zastosowanie do dnia dzisiejszego. System zapobiegający blokowaniu hamulców – ABS, poduszki powietrzne, podwójne szyby, radar aktywnego tempomatu czy noktowizja. Najnowsza Klasa S wraca do formy i serwuje światu wizję samochodowego luksusu na miarę XXI wieku. Określenie feeria – czyli bogactwo i różnorodność mieniących się barw, pulsujących świateł lub wibrujących dźwięków pasuje tu idealnie!

Każdy producent chce mieć w swojej ofercie SUV’a i crossover’y, ale tylko najlepsi mogą pozwolić sobie i utrzymać się w segmencie F. To najwyższy samochodowy luksus w którym od lat prym wiedzie Mercedes-Benz Klasy S. Testy porównawcze czasami wygrywa z nim Audi A8, czasem BMW 7 lub Lexus LS, albo nieobecny już Jaguar XJ. Ale to właśnie Mercedes jest najbardziej charakterystycznym przedstawicielem tej klasy.

Najnowsza Klasa S, oznaczona wewnętrznym kodem W223, staje się jeszcze bardziej wyjątkowa niż jej poprzednicy. Producent zapowiedział bowiem, że w tej generacji nie będzie odmian Coupe (zwanych SEC, CL albo ostatnio S Coupe) oraz wersji z otwartym nadwoziem Cabriolet.

Na polu walki o najbardziej wymagających klientów zostaje limuzyna, tradycyjnie dostępna w dwóch wariantach długości nadwozia. Wersja standardowa to luksusowy samochód wybierany przez tych, którzy sami zasiadają za kierownicą. Wydłużona odmiana Long powstaje z myślą o pasażerach tylnej kanapy – biznesmenach, monarchach, przywódcach i dyktatorach.

Klasa S W223 zachowuje typowe dla siebie cechy – jest potężną, dostojną i wytworną limuzyną. Stylistyka zewnętrzna jest stonowana – nabywcy tego typu samochodów nie potrzebują bowiem żadnych zbędnych dodatków. Mercedes ośmielił się w zasadzie na tylko jeden „nowoczesny” akcent – chowane klamki. Ich projekt podyktowano nie tylko aspektom wizualnym, ale także funkcjonalnym – zapewniają bowiem lepszą aerodynamikę, która notabene jest fenomenalna jak na wielkość i segment który reprezentuje ten samochód. Pomimo ich sporadycznych usterek, są ciekawym dodatkiem. Zbędnym w momencie, gdy ich system operacyjny gubi się w intencjach właściciela, ale pięknym, gdy działają prawidłowo.

Znacznie więcej ekstrawagancji projektanci zaproponowali wewnątrz. Wszechobecne i wielkie ekrany wyglądają zjawiskowo i dzięki rozmiarom oferują ponadprzeciętną czytelność. Trzeba się jednak liczyć z tym, że rozgryzienie wszystkich możliwości tego samochodu wymaga kilku dni odkrywania. Na szczęście podstawowe i najważniejsze funkcje dostępne są zawsze „na wierzchu” i najczęściej przy użyciu tradycyjnych przycisków.

Nowa Klasa S nabiera rozmiarów

Najnowszy model, w porównaniu z poprzednikiem urósł w każdą ze stron. Stał się dzięki temu jeszcze przestronniejszy i wygodniejszy. Ktoś kiedyś powiedział, że trudno o dwie, identyczne Klasy S. W najnowszej odsłonie jest podobnie. Lista opcji wyposażeniowych, ale także konfiguracji kolorystycznych i wizualnych jest bardzo długa.

Prezentowany na zdjęciach egzemplarz doposażony został w pakiet wizualny AMG, który ma nadać mu bardziej dynamiczny charakter. Gdybym miał coś polecać – to zdecydowanie warto zaznaczyć tę opcję w konfiguratorze, mimo kwoty blisko 30 000 zł jaką trzeba dołożyć do ceny zakupu.

Kabina, szczególnie w odmianie 'long', zachwyca rozmiarami. Zarówno ilość miejsca na nogi, nad głową jak i wszerz – na barki, to pierwsza klasa. Kokpit nie jest skierowany do kierowcy – on jest ołtarzem dla każdego z podróżnych. Niezależnie od tego, które miejsce się zajmie, przed oczami jawi się festiwal wyświetlaczy. Zależnie od opcji wyposażeniowej, każdy z podróżnych, poza pasażerem z przodu może mieć swój indywidualny ekran. Służy on nie tylko wyświetlaniu filmów, ale także pokazuje parametry jazdy, wyświetla mapę nawigacji i oczywiście obsługuje pokładowe wyposażenie.

W tylnym rzędzie, aby nie odrywać pleców od oparcia, można wszystkim sterować przy pomocy tableta, który ma swoje miejsce w podłokietniku.

S500 z rzędową „szóstką” 

Restrykcje ograniczające rozmiary silnika nie ominęły także Klasy S. Prezentowany model S500 nie ma pod maską 5-litrowego V8, lecz 3-litrowe R6, wspomagane technologią EQ o łącznej mocy 435 KM.

Już samo uruchomienie silnika jest niezwykłe – odbywa się gładko i bezszelestnie. Rozgrzany motor kręci się na biegu jałowym do zaledwie 520 obrotów na minutę. Mocy w zasadzie w ogóle nie brakuje. Może przy wyższych prędkością, na prawo od 200 km/h odczułoby się, że Klasa S traci trochę swojej werwy, ale w trybie rozsądnego użycia jest to całkowicie wystarczające. Przekłada się to na zapotrzebowanie na 11-16 litrów benzyny na 100 kilometrów.

Moje zdanie jest takie, że Klasę S kupuje się dla komfortu i luksusu, a ten niestety wiążę się także ze spalaniem. „Pięćsetka” oferuje racjonalny zasięg na pełnym zbiorniku, który wynosi od 500 kilometrów przy dynamicznej jeździe do ponad 700 przy płynnym podróżowaniu z dopuszczalnymi przepisami prędkościami.

W czasie jazdy kierowca liczyć może na wsparcie wszystkich znanych dotychczas systemów asystujących. Dodatkowych funkcji jest tak wiele, że trzeba by je testować przez co najmniej tydzień, aby doprowadzić do sytuacji, w których mogę się one aktywować.

Ale jedna z nich daje się odczuć już przy pierwszym manewrze – skrętna tylna oś. To system zastosowany w Klasie S po raz pierwszy. Kąt skrętu tylnych kół wynosi do 10°. Efektem jest, nawet w przypadku Klasy S z długim rozstawem osi i napędem 4MATIC średnica zawracania o 1,9 metra mniejsza, która spada poniżej 10,9 metra – to imponujący wynik jak na limuzyną o długości ponad 5 metrów.

Fotele są wybitnie wygodne i regulowane we wszystkich możliwych płaszczyznach. Posiadają funkcję masażu, a także pompowania boczków podczas pokonywania zakrętów. Żaden samochód nie jest przy tym tak skuteczny i komfortowy jak Mercedes.

Czy zatem nowy Mercedes Klasy S ma jakieś wady? 

Wprowadza swoją własną dyktaturę. Narzuca dotykowość przycisków, co nie zawsze jest lepsze, niż w przypadku tradycyjnych paneli sterowania. Dotyczy to na przykład regulacji foteli, która wydaje się taka, jak dotychczas. Ale tak nie jest – przyciski reagują na dotyk, ale same w sobie się nie przesuwają.

Ponadto ergonomia, do której początkowo trudno będzie się przyzwyczaić klientom innych marek. Czy wiesz, że w Mercedesach lewą manetką przy kierownicy uruchamiasz wycieraczki, a prawą zmieniasz biegi? W nagłej sytuacji – np. chlapnięcia błota pośniegowego na szybę, można się zdziwić – nie tylko brakiem widoczności, ale także tego, że szyba się „nie wytarła”. Tym bardziej, że czujnik deszczu lubi zaspać i czasami ma problem z „dostrzeżeniem” opadów.

Tabela danych technicznych

NAPĘD
Silnik: typ/pojemność/cylindry/zawory – t.benz./2999/R6/24
Moc maksymalna (KM/obr./min) – 435/5900
Maks. mom. obr. (Nm/obr./min) – 520/1800-5500
Skrzynia biegów/napęd – aut. 9/4×4

OSIĄGI
Przyspieszenie 0-100 km/h (sek) – 4.9
Prędkość maksymalna (km/h) – 250

WYMIARY I MASA
Dł./szer./wys. (mm) – 5179/1954/1503
Masa własna/ładowność (kg) – 2045/740

Cena – od 434 200 zł (testowany 801 000 zł)

Naszym zdaniem

Klasa S w najnowszym wydaniu to wciąż wzór komfortu. Składa się na niego jakość prowadzenia i podróżowania, odczucia z jazdy i elementy wyposażenia, które umilają przemieszczanie się tą limuzyną.

Nowa generacja przeszła rewolucję stylistyczną, ale na szczęście tylko w środku. Klienci, szczególnie ci bardziej dojrzali, a to właśnie przede wszystkim oni mogą sobie pozwolić na taki samochód, mogą czuć się przytłoczeni technologią i rozbudowanym menu.

Na szczęście dla Mercedesa, to co najważniejsze w Klasie S pozostaje na niezmiennie wysokim poziomie i fizyczność samochodu – czyli jazda, sposób prowadzenia i podstawowa obsługa pozostała na tym samym, najwyższym poziomie.

Klasa S oczarowuje i rozpieszcza niczym ukochana kobieta. Nie robi tego już tak jak poprzednie wersje – osobiście, przy stole i sypialni. Teraz dochodzi do tego randka w sieci, poprzez wiadomości głosowe wysłane na smartphone’a. Ale wciąż będzie się to cholernie podobać!

Skomentuj

komentarzy

Zobacz również

MINI Cooper S – kultowy, miejski gokart

Małe miejskie samochody kupuje się ze względów ekonomicznych i dla poręczności w mieście. MINI Cooper …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *