sobota , 16 stycznia 2021
Strona główna / Testy i prezentacje / Samochody / Opel Insignia Sports Tourer 2.0 Turbo – za taką motoryzacją wkrótce zatęsknimy

Opel Insignia Sports Tourer 2.0 Turbo – za taką motoryzacją wkrótce zatęsknimy

Nowy Opel Insignia to samochód, który nie rozpieszcza kosmiczną technologią, ani ultranowoczesnym designem, ale właśnie to czyni go atrakcyjnym. W dobie wszechobecnych dotykowych przycisków i wyświetlaczy, sterowania smartphone’m czy chowanymi klamkami, ten samochód pozostaje oazą analogowej technologii. I całe szczęście!

Insignia najczęściej pełni rolę samochodu rodzinnego lub korporacyjnego. Oferuje przede wszystkim komfort i przestrzeń. Nie dziwi więc, że producent zamiast upychać w nim nowinki, skupił się na tym, co dla tego typu użytkowników jest najważniejsze – funkcjonalność, praktyczność i przystępność dla użytkownika.

Obecna generacja największej limuzyny i kombi od Opla pojawiła się na rynku w 2017 roku i opiera się w całości na projekcie inżynierów z Russelsheim. Zupełnie nowe wcielenie Insigni zadebiutuje na rynku za kilka lat, wraz z debiutem nowego Peugeot’a 508 z którym dzielić będzie płytę podłogową w ramach wspólnoty koncernu PSA.

W tym roku Opel postanowił odświeżyć ofertę swojego flagowego modelu. Nie ma jednak co liczyć na rewolucję – w ofercie wciąż zabraknie modeli hybrydowych oraz hybryd typu plug-in. Natomiast aby sprostać obecnym normom emisji spalin, producent odświeżył gamę silnikową. Wśród nowych jednostek pojawiła się mocna, 2-litrowa benzyna z turbodoładowaniem.

Nowa Insignia po liftingu upodobniła się do swoich braci. Odświeżony pas przedni nawiązuje kształtem do między innymi nowej Corsy, wprowadzając tym samym charakterystyczny kształt do języka stylistycznego Opla. Nowe są reflektory, zmieniono także kształt zderzaka oraz wlotu powietrza z firmowym logo. Z tyłu, zmiany w postaci innych końcówek wydechu i kształtu zderzaka, zauważą tylko znawcy modelu.

Insignia prezentuje klasyczną elegancję. W wersji testowanej w naszej redakcji Sports Tourer, czyli kombi, uwagę zwraca wielkość nadwozia. Samochód wyróżnia długie na niemal 5 metrów nadwozie. To sporo więcej niż klasowi rywale, co powoduje, że Insignię rozpatrywać trzeba w zupełnie innych kategoriach. Mimo klasyfikacji do segmentu aut klasy średniej, wielkość kabiny każe mu aspirować do segmentu E.

Miejsca ani z przodu, ani z tyłu nie zabraknie nawet wysokim pasażerom. Przepastny jest także bagażnik o pojemności 530 litrów. Ponadto, Insignia słynie także ze swoich foteli, które są certyfikowane i rekomendowane przez AGR (Aktion Gesunder Rücken e.V.), niezależne niemieckie stowarzyszenie lekarzy ortopedów. Oferują szeroki zakres regulacji, w tym podparcia odcinka lędźwiowego kręgosłupa, pompowane boczki, a nawet funkcję masażu. Fotele AGR dopasowują się do sylwetki pasażera w celu maksymalizacji komfortu jazdy. Mogą też być podgrzewane i wentylowane.

Kolejnym elementem, który wyróżnia nową Insignię są jej reflektory. Nowe adaptacyjne światła pikselowe IntelliLux LED składają się nie jak dotychczas z 32, ale z aż 168 elementów diodowych. Wąskie przednie światła mają po 84 diodowe segmenty. Reflektory reagują szybciej, z jeszcze większą precyzją, zapewniając optymalną widoczność dla kierowcy Insignii bez oślepiania kierowców pojazdów poprzedzających lub nadjeżdżających z przeciwka. Zasięg i kierunek światła zmienia się w zależności od sytuacji na drodze i warunków otoczenia. Poszczególne funkcje świateł ułatwiają pokonywanie zakrętów, jazdę przy złej pogodzie, w obszarze zabudowanym i poza nim oraz na autostradzie. W tej ostatniej sytuacji, na zakrętach w lewo reflektory oświetlają więcej przestrzeni po lewej stronie, aby kierowca mógł łatwiej zauważyć przydrożne oznakowanie. Na zakrętach w prawo wiązka światła sięgająca dalej w tym samym kierunku nie oślepia kierowców nadjeżdżających z przeciwka.

Silnik w testowanym egzemplarzu to jednostka 2.0. Motor dostępny jest w trzech wariantach mocy – od 170, przez 200, po 230 KM. Testowany egzemplarz klasyfikował się po środku. Moc w normalnym trybie jazdy nie jest odczuwalna tak, jak można by się tego spodziewać. Dopiero po wciśnięciu przycisku z napisem MODE i wybraniu trybu „Sport” czuć, że silnik pracuje pełnią sił. Co ciekawe, są to pierwsze jednostki napędowe Opla z funkcją odłączania cylindrów. Gdy zapotrzebowanie na moc jest mniejsze, układ sterowania rozrządem odłącza dwa cylindry, a silnik zużywa wówczas mniej paliwa. Podczas naszego testu, zapotrzebowanie Insigni wyniosło średnio 8.8 litra na 100 km.

W tym rodzinnym Oplu urzeka też prostota obsługi. Mimo zastosowania dotykowego wyświetlacza w centralnej konsoli, wszystkie mniej lub bardziej ważne funkcje samochodu można obsłużyć intuicyjnie. Chociażby wyświetlacz przezierny head-up display, obsługiwany tradycyjnymi przyciskami, albo kąt otwarcia elektrycznej klapy bagaznika, regulowany pokrętłem na drzwiach kierowcy. Można? Można! I nie potrzeba do tego kilku „podmenu”.

Tabela danych technicznych

Tabela danych technicznych

NAPĘD
Silnik: typ/pojemność/cylindry/zawory – benz./1998/R4/16
Moc maksymalna (KM/obr./min) – 200/4250
Maks. mom. obr. (Nm/obr./min) – 350/1500-4000
Skrzynia biegów/napęd – aut. 9/przedni

OSIĄGI
Przyspieszenie 0-100 km/h (sek) – 7.9
Prędkość maksymalna (km/h) – 233

WYMIARY I MASA
Dł./szer./wys. (mm) – 4995/1941/1459
Masa własna/ładowność (kg) – 1510/665

Cena – od 156 800 zł (testowany – 189 090 zł)

Naszym zdaniem

Nowa Insignia to prawdopodobnie ostatni Opel, który jest prawdziwym Oplem. Nowe modele tej marki, będą już konstrukcjami opartymi o auta znane z gamy Peugeot’a, Citroen’a i DS’a.

Nie czyni to oczywiście nowej Insigni autem kolekcjonerskim, ale warto zaufać „starej”, niemieckiej technologii. We współczesnym, motoryzacyjnym świecie coraz mniej jest tego rodzaju samochodów, które przedkładają gadżeciarstwo ponad praktyczność.

Insignia to po prostu samochód – stworzony od A do Z w celu przemieszczania się – wygodnego, bezpiecznego i prostego. Jedni stwierdzą, że to nuda, inni, że właśnie tego potrzebują.

To dobrze, że przemysł motoryzacyjny wciąż daje nam taki wybór. Cena nie ma tutaj znaczenia – prawa rynku pokazują, że są klienci, którzy chcą zapłacić za właśnie taki samochód tyle, ile wymagają inne marki za swoje podbajerowane modele.

Skomentuj

komentarzy

Zobacz również

DS3 Crossback E-TENSE – stylowo i elektrycznie po mieście

Miejski samochód przyszłości powinien być pojazdem bezemisyjnym. Takim, który w totalnej ciszy przemierza miejskie szlaki, ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *