środa , 28 października 2020
Strona główna / Testy i prezentacje / Samochody / Porsche Taycan Turbo – sportowy elektryk z DNA wybitnej marki

Porsche Taycan Turbo – sportowy elektryk z DNA wybitnej marki

Wizja przyszłości jaka klarowała się kilkanaście lat temu, teraz staje się faktem. Sportowy samochód elitarnej marki… napędzany prądem? Oto jeden z najbardziej emocjonujących pojazdów we współczesnej historii motoryzacji – pierwsze w pełni elektryczne Porsche i zarazem pierwszy naprawdę sportowy samochód z tego rodzaju napędem – Taycan! To „elektryk”, który może przekonać do tego typu zasilania samochodów. Jest piekielnie szybki, niezwykle nowoczesny i przekonuje nawet najbardziej „zielonych”, którzy dotąd motoryzację omijali szerokim łukiem. 

Wszystko co dotyczy tego samochodu jest inne niż to, co znaliśmy do tej pory. Stylistyka jest mocno inspirowana Mission-E, czyli prototypem, który poprzedził narodziny seryjnego, elektrycznego Porsche. Dzięki temu, że zaczerpnięto wiele z tej przyszłościowej wizji, Taycan wygląda zniewalająco.

Nowoczesność tego modelu aż bije po oczach. Jedynym modelem, którego Taycan trochę mi przypomina jest unikatowy Fisker Karma! Oczywiście przy jego projektowaniu inspirowano się także charakterystycznymi elementami marki Porsche, czerpiąc zarówno z Panamery jak i kultowej 911’tki – stąd już na pierwszy rzut oka, wiadomo jakiej marki jest to dzieło. Płaskie nadwozie, wąskie reflektory i opadająca ku tyłowi „garbata” sylwetka. Już na pierwszy rzut jasne staje się, że to jest Porsche. Ale nie ma przy tym wątpliwości, że to przedstawiciel nowego pokolenia samochodów.

Taycan’a, mimo sporego, 4-drzwiowego nadwozia, należy rozpatrywać w charakterze auta sportowego, a nie limuzyny. Chociaż przyznajdę, że obok Panamery, to najbardziej komfortowe Porsche jakimi jeździłem. Kabina zaprojektowana jest pod kątem 4 pasażerów, mimo, że są wersje homologowane dla 5 osób, ale jazda z takim kompletem, to byłaby pomyłka.

Najbardziej oczywistym konkurentem Porsche Taycan jest Tesla Model S. Jednak pod względem ilości miejsca, niemiecki rywal bardziej odpowiada Modelowi 3. To oczywiście nie jest wadą – głupotą byłoby klasyfikować Taycan’a jako samochód rodzinny. Ale kto liczy na dużo przestrzeni na tylnej kanapie, może się rozczarować.

To jest przede wszystkim auto ze sportowym zacięciem. Ma cieszyć i podniecać kierowcę oraz jego pasażera obok, a w razie potrzeby może jeszcze dodatkowo zabrać 2 osoby. Wielkość przestrzeni bagażowej jest odpowiednia – dwa bagażniki – z przodu i z tyłu, mają łącznie blisko 450 litrów pojemności.

Ale do rzeczy – bo to każdego interesuje najbardziej. Tak! Taycan Turbo przyspiesza od 0 do 100 km/h w nieco ponad 3 sekundy. Jego mocniejszy brat Turbo S robi to jeszcze szybciej, bo w 2.8. Takie wrażenia znane są w zasadzie tylko pilotom wojskowych myśliwców, albo kierowcom Formuły 1.

Elektryczny napęd Porsche się nie męczy. Taycan jest w stanie powtarzać te przyspieszenia, nawet z procedurą startu tak długo, jak tylko będzie prąd w akumulatorach. I robi to skutecznie, aż do 260 km/h! Nie ważne ile brakuje do prędkości maksymalnej, każdorazowe wciśnięcie pedału gazu wyzwala energię na którą każdy reaguje inaczej – od opływu krwi z nóg, po zawroty głowy i krótkie „urwanie się filmu”.

Taycan ma jednak pewną ułomność – elektryczny napęd odbiera jeden ze zmysłów – słuch! O ile liczy się na komfort podróży, to cisza jest oczywiście w cenie. Jeśli jednak ktoś marzy nie tylko o sportowym prowadzeniu i świetnych osiągach, ale także doznaniach akustycznych (i od siebie dodałbym jeszcze „wibracyjnych”), będzie zawiedziony.

Mimo perfekcji tego samochodu, elektryczny napęd – w każdym przypadku – odbiera tę część emocje i pasji, którą spalinowa motoryzacja potrafi zaoferować znacznie lepiej niż elektryki ze sztucznym warkotem, puszczanym z głośników. Brak dźwięku można wybaczyć w wielu codziennych sytuacjach. Ale jeżdżąc Porsche i korzystając z jego mocy w 100% zaczyna go brakować. To taka niepełnosprawność. Wada czy Zaleta? Trochę jedno i drugie.

Kiedy emocje z przyspieszaniem na prostej już opadną i nasz organizm mówi „dość!”, warto poznać drugą niesamowitą cechę Taycan’a – zdolność pokonywania zakrętów. To akurat w przypadku Porsche żadna nowość i Ameryki nie odkryję, mówiąc, że ta marka robi to świetnie, ale w 2,5 tonowym sedanie?!

Taycan wybitnie klei się do drogi. Obniżenie nadwozia jeszcze bardziej zwiększa jego zdolność w tej kwestii. Zawieszenie z pneumatycznymi miechami i adaptacyjnymi stabilizatorami PDCC oraz układ kierowniczy, dają fenomenalne czucie tego co dzieje się w danej chwili z kołami i jaki jest dokładnie ich tor przemieszczania. Ciężki akumulator umieszczony pod podwoziem sprawia, że środek ciężkości jest tutaj umieszczony niżej niż w wybitnie sportowej 911’tce. Do tego niemal idealny rozkład mas 49:51 i piekielnie skuteczny napęd na 4 koła. Taycan ma naprawdę w sobie bardzo wiele z samochodu sportowego. Ale w jednej kwestii jest od nich lepszy.

Kiedy potrzeba komfortu, okazuje się w tym równie dobry, jak Panamera! Niesamowite jest to, jak udało się inżynierom z Zuffenhausen połączyć dwie sprzeczne cechy.

Mało tego. Jadąc spokojnie, Taycan staje się unikatowym w marce Porsche modelem, bo ma napęd na przednie koła! Przynajmniej chwilowo, do póki nie przyciśnie się bardziej. Rozkład momentu obrotowego pomiędzy poszczególnymi osiami można śledzić na wyświetlaczu przed kierowcą. To także dobra szkoła jazdy ekonomicznej. W tym trybie można skutecznie zwiększyć zasięg!

Zasięg i ładowanie

Odbierając samochód do testu, w 100% naładowany, moim oczom wyświetlił się zasięg 420 kilometrów. Wyglądało to bardzo obiecująco. Do póki jeździ się spokojnie i korzysta z różnic wysokości terenu, wartości bliskie 400 km wydają się realne.

W trasie, kiedy mniej korzysta się z rekuperacji, zasięg według komputera spada do 370-380 kilometrów, czyli realnie 300-320 km. Dotyczy to oczywiście jazdy z prędkościami oscylującymi wokół tych dopuszczalnych przez przepisy.

Wpływ na zużycie ma wszystko – nie tylko płynność jazdy, ale także wykorzystywanie urządzeń pokładowych, takich jak podgrzewanie foteli, ich wentylacja lub oczywiście klimatyzacja. Zasięg na komputerze zmienia się także za każdym razem, gdy zmieniamy tryb jazdy. W Sporcie będzie on sporo mniejszy niż w „Range”, który potęguje działanie systemu odzyskiwania energii, przenosi napęd na przednie koła i trochę „zamula” osiągi.

Z ciekawostek – według instruktorów z Porsche Experience, pełne hamowanie z 200 km/h do 0 zaowocuje wytworzeniem energii, na której Taycan przejedzie dodatkowe 4 kilometry.

Ładowanie to najmocniejsza strona elektrycznego Porsche. Taycan’a można „tankować” z mocą nawet do 270 kW. W takiej sytuacji naładowanie z 5 do 80 % ma trwać tylko nieco ponad 20 minut. Problem w tym, że ładowarki do tego zdolne… w Polsce nie występują.

Te, które są dostępne, będą potrzebowały kilku godzin, aby naładować rozładowane Porsche do pełna. Zasilanie ze zwykłego, domowego gniazdka potrwa godzin… kilkadziesiąt.

Tabela danych technicznych

Tabela danych technicznych

NAPĘD
Silnik: typ/pojemność/cylindry/zawory – el.
Moc maksymalna (KM) – 625 (chwilowo z Launch Control – 680)
Maks. mom. obr. – 850
Skrzynia biegów/napęd – aut./4×4

OSIĄGI
Przyspieszenie 0-100 km/h (sek) – 3.2
Prędkość maksymalna (km/h) – 260

WYMIARY I MASA
Dł./szer./wys. (mm) – 4963/1966/1381
Masa własna/ładowność (kg) – 2380/575

Cena – od 650 000 zł

Naszym zdaniem

Pierwsze elektryczne Porsche robi ogromne wrażenie. Nie tylko na swoim kierowcy, ale także przechodniach. Wrażenia zza kierownicy są fascynujące. Osiągi i prowadzenie to po prostu klasa Porsche – mimo nowego rodzaju napędu i znacznej nadwagi jak na samochód sportowy.

Wnętrze jest komfortowe, chociaż – o zgrozo – zdarzyć się mogą jakieś drobne niedociągnięcia jakościowe. To oczywiście standard w dzisiejszych czasach, ale boli podwójnie, biorąc pod uwagę, że samochód kosztuje minimum 650 000 zł.

Abstrahując od braku infrastruktury w Polsce do użytkowania tego typu samochodów (a to pewnie w ciągu kilku lat się poprawi), Taycan oferuje całkiem przyzwoity zasięg, który w większości przypadków codziennych dojazdów, okaże się wystarczający.

Porsche Taycan jest samochodem przełomowym. Dawno już przemysł motoryzacyjny nie zrobił niczego tak postępowego, co wpłynie na ten sektor długofalowo. Pierwsze elektryczne Porsche jest czymś w rodzaju pierwszego diesla, pierwszej klimatyzacji, pierwszego napędu na 4 koła.

Za kilka lub kilkanaście lat, opisując samochody pewnie często będzie się przywoływać ten model Porsche, przypominając jak dobrą robotę zrobili inżynierowie z Zuffenhausen na początku rozwoju tej technologii. Mimo, że elektromobilność dopiero się zaczyna, Porsche już pokazało dużą dojrzałość w tym zakresie. Produkt jest dobry, teraz do niego dostosować trzeba infrastrukturę i… nasze przyzwyczajenia.

Skomentuj

komentarzy

Zobacz również

Ford Ranger Raptor – amerykański monster dla europejczyków

Raptor w motoryzacji, kojarzy się jednoznacznie z wielkim, mocnym i funkcjonalnym samochodem. Tak przynajmniej jest ...

Jeden komentarz

  1. jak dla mnie to idealny samochód, na razie jeżdżę macanem który kupiłem rok temu w salonie porsche centrum sopot i liczę na to że zmienię go właśnie na taycana, taki elektryk to jest mistrzostwo po prostu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *