środa , 14 kwietnia 2021
Slider
previous arrow
next arrow
Slider

Skoda Octavia IV 1.5 e-Tec – czeska rewolucja: luksusowo, cyfrowo i z prądem

Gdyby skupić się tylko na pierwszym wrażeniu i wyposażeniu, nowa Octavia jest imponująca. Po raz pierwszy w 25-letniej, współczesnej historii tego modelu, mamy do czynienia z takim zaawansowaniem technologicznym. Najnowsze, IV wcielenie czeskiej limuzyny oferuje napęd hybrydowy, nowoczesne multimedia i wykończenie, jakiego nie powstydziłyby się marki Premium. Ale czy właśnie tego oczekiwali nabywcy Octavii? 

Wszystko wskazuje na to, że profil odbiorcy tego samochodu z każdą generacją ulega znacznemu odmłodnieniu. Jego twórcy chyba także zaliczają się do pokolenia „bezprzewowodwego”, bo mnogość rozwiązań „high-tech” jest naprawdę spora.

Od strony wizualnej, Octavia pozostała „zwykłym” samochodem. Gdyby zastosowano tutaj chowane klamki, albo otwierane do góry drzwi, byłoby to już nie do wytrzymania przez przeciętnego, dotychczasowego klienta marki „z kurą w logo”. Firma od pewnego czasu serwuje klientom dość awangardowe stylistycznie modele, ale nie wykraczające poza obecne standardy, i to bardzo dobra wiadomość.

Octavia pozostała limuzyną, chociaż precyzyjniej to ma nadwozie typu liftback (klapa tylna z unoszoną szybą). Ponadto w ofercie jest także klasyczne kombi. Całość wygląda elegancko i dostojnie.

Wnętrze, przynajmniej w testowanej wersji Style ze skórzano-materiałową tapicerką, robi wspaniałe wrażenie. Pomyślano nawet o wyściełaniu kabinowych schowków, tak aby nic się nie porysowało o twardy plastik. Staranność wykończenia to największe zdziwienie, jakiego doznamy w nowej Skodzie Octavii. Jakość użytych materiałów i zastosowanych rozwiązań wykończeniowych powoduje, że można się poczuć jak w samochodzie Premium. Wtóruje temu także wyposażenie, na które mam wrażenie, wielu klientów nie jest gotowe.

Wszechobecne sterowanie dotykowe, wirtualne zegary, dźwignia biegów typu shift-by-wire. To nie jest coś, czego można się spodziewać w Skodzie. Nie bez powodu powszechna stała się opinia, że ta marka wyłamała się z kanonu „taniego Volkswagena”. Nie chce być złym prorokiem, ale nie zdziwię się, jeśli ten samochód stanie się ideałem dla miłośników kawy serwowanej w autoryzowanej stacji obsługi…

W mroźny wieczór sam tego doświadczyłem, gdy na dobry kwadrans, centralny wyświetlacz postanowił się dezaktywować. Sęk w tym, że tylko tam można obsługiwać układ wentylacji i podgrzewanie foteli. Z powodu kaprysu elektroniki, musiała mi zatem wystarczyć czapka i rękawiczki. I to w samochodzie za blisko 150 000 zł.

Za to mechanika działała bardzo dobrze. Benzynowy, 4-cylindrowy silnik generuje 150 koni mechanicznych. Wtóruje mu jednostka elektryczna o napięciu 48 V z napędem pasowym. Pełni ona funkcję rozrusznika podczas włączania i wyłączania silnika i generatora, który wspiera silnik spalinowy. Umożliwia dostarczenie dodatkowych 50 Nm momentu obrotowego i daje możliwość jazdy z wyłączonym silnikiem – tzw. żeglowanie. Umieszczony pod przednim fotelem pasażera akumulator o pojemności 0,6 kWh ładowany jest energią odzyskiwaną podczas hamowania.

Napęd przekazywany jest na przednie koła przez 7-biegową automatyczną przekładnię typu DSG. Sterowanie biegami odbywa się poprzez joystick typu shift by wire, czyli bez mechanicznego połączenia ze skrzynią. Wszystkim zawiaduje elektronika, łącznie z hamulcem pomocniczym.

Cały zespół napędowy działa bardzo sprawnie. Dynamika jazdy jest w pełni wystarczająca, a dzięki wsparciu układu „miękkiej hybrydy” pozwala na dodatkowe oszczędności paliwa. Średnie zużycie podczas testu, głównie w ruchu miejskim, wyniosło trochę ponad 7 litrów benzyny na 100 km. Warunki w jakich odbywałem jazdy testowe pozwoliły również docenić bardzo szybkie nagrzewanie się samochodu. Już po 1-2 kilometrze jazdy samochód był w stanie dostarczyć do kabiny wystarczająco dużo ciepłego powietrza, by poczuć się komfortowo i to pomimo blisko 10-stopniowego mrozu.

Ponadto samochód ma świetne wyciszenie. Dodatkowo testowany egzemplarz wyposażono w dźwiękochłonne szyby z przodu. Ta opcja to wydatek 550 zł.

Kabina, jak przystało na Octavię jest przestronna. Ilość miejsca, nawet na tylnej kanapie nie daje powodów do niezadowolenia. Również bagażnik jest ogromny, bo pomieści aż 600 litrów bagażu bez rozkładania oparć tylnej kanapy. Co więcej, Skoda nie zrezygnowała ze swoich rozwiązań typu „simply clever” i tak na przykład w drzwiach kierowcy znajduje się parasolka, a bagażnik ma wiele uchwytów i haczyków na zamocowanie ładunku.

Tabela danych technicznych

NAPĘD
Silnik: typ/pojemność/cylindry/zawory – t.benz./1498/R4/16
Moc maksymalna (KM/obr./min) – 150/5000
Maks. mom. obr. (Nm/obr./min) – 250/1500-3500
Skrzynia biegów/napęd – aut. 7/przedni

OSIĄGI
Przyspieszenie 0-100 km/h (sek) – 8.5
Prędkość maksymalna (km/h) – 230

WYMIARY I MASA
Dł./szer./wys. (mm) – 4689/1829/1470
Masa własna/ładowność (kg) – 1371/541

Cena – od 115 800 zł (testowany 147 000 zł)

Naszym zdaniem

Octavia mocno awansowała w swojej klasie. Nie jest to już prosty i stosunkowo tani samochód, lecz przestronna i elegancka limuzyna o wysokim zaawansowaniu technologicznym.

Szczerze mówiąc, właśnie ta ostatnia kwestia wzbudza u mnie najwięcej obaw. Atrakcyjność Octavii IV generacji bardzo wzrosła. Samochód zachwyca świetnym wykończeniem i nowoczesnym wyposażeniem. Ale kiedy przychodzi do realnego zastanowienia się nad jego zakupem pojawiają się obawy czy samochód jest tego wart?

Podobnie wyposażone BMW czy Audi będzie droższe, ale równocześnie znacznie bardziej prestiżowe. Jeśli więc chcesz zrobić wrażenie na sąsiadach ze Skodą póki co będzie to utrudnione. Jeśli jednak zależy Ci na takim poczuciu tylko w swoich oczach, to to jest dobre rozwiązanie.

Skomentuj

komentarzy

Zobacz również

Opel Insignia Sports Tourer 2.0 Turbo – za taką motoryzacją wkrótce zatęsknimy

Nowy Opel Insignia to samochód, który nie rozpieszcza kosmiczną technologią, ani ultranowoczesnym designem, ale właśnie …

Jeden komentarz

  1. Już myślałem, że Octavia cała w elektryce 🙂 Ciekawy pomysł, chociaż Skoda to raczej auta kierowane do klasy średniej. Nie wiem czy pomysł z hybrydą chwyci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *