środa , 28 września 2022
344851 PC Sopot_uzywane_750x300
BnaerToyotaWalder-nowaToyotaHighlander750x200luty2021
MB_EQ_Range_Gazeta_750x200_W
Baner_Cupra_Plichta_marzec_2022
previous arrow
next arrow
344851 PC Sopot_uzywane_750x300
BnaerToyotaWalder-nowaToyotaHighlander750x200luty2021
MB_EQ_Range_Gazeta_750x200_W
Baner_Cupra_Plichta_marzec_2022
previous arrow
next arrow
Nyar_2022_Volvo_Plichta_750x200_S90
Nyar_2022_Volvo_Plichta_750x200_S90
moto3m_KIA_750x200
previous arrow
next arrow

Volkswagen ID.5 – fajny, ale niekonsekwentny!

Elektryczna rodzina Volkswagena spod znaku ID. stale się rozrasta. Najnowszym członkiem, po ID.3 i ID.4 jest ID.5. To crossover w wydaniu określanym jako SUV coupe. Odkąd poznałem go bliżej, zastanawiam się tylko nad jednym… Co w głowie mieli twórcy tego samochodu? Jaki przyświecał im cel? Jakie warunki muszą być spełnione, aby wpaść na taki pomysł? I wcale nie chodzi tu o krytykę, czy to samochodu czy rozwiązań. Po prostu – jest tu sporo skrajności i niekonsekwencji. Pomysł na ten samochód to tak unikalne myślenie, jak wjechanie na rowerze na szczyt K2.

ID.5 ma dużą, masywną sylwetkę jak typowy SUV. Jednak prześwit jest taki, jak w samochodzie osobowym. Ponadto, w prezentowanej wersji ma napęd na tylną oś. Pierwsza myśl? To bez sensu. Duże nadwozie, to większe opory aerodynamiczne, a więc mniejszy zasięg, tak istotny w „elektrykach”. No to może auto do miasta? Owszem, ale przy tym prześwicie i 20-calowych kołach już zwykły krawężnik urasta do problemu.

Testując różne samochody, w zasadzie zawsze krytykuję dotykowe panele, bo uważam, że nie jest to optymalne rozwiązanie i co ważne – nie do końca bezpieczne. Volkswagen w przypadku ID poszedł nawet krok dalej.

Tak prozaiczna rzecz jak otwieranie i zamykanie okien przedniego i tylnego rzędu obsługiwane jest przez… dwa przyciski, których obsługa zmienia się po wciśnięciu przycisku „rear”. Najprościej mówiąc – chyba nie da się już bardziej tego skomplikować – żeby otwierać i zamykać szyby z tyłu, trzeba wcisnąć przycisk z napisem „rear” i następnie wykorzystać przyciski, które chwilę wcześniej sterowały przednimi szybami… Czyli zamiast jednego kliknięcia – dwa. Aż dziw, że znajdujący się powyżej „dżojstik” do regulacji lusterek działa w konwencjonalny sposób.

Kolejna rzecz to selektor skrzyni biegów, który przy moim ustawieniu fotela, idealnie schował się za wieńcem kierownicy. Okej, byłem świadomy, że on tam się znajduje, ale głowę daje, że ktoś nieobyty z tym modelem przez długi czas zastanawiałby się, jak wybrać odpowiedni bieg. I ostatnia rzecz – naszpikowany elektroniką, nowoczesny samochód za blisko 300 000 zł nie ma elektrycznie otwieranej klapy. Dla mnie to zaleta, bo używając mięśni zrobi się to szybciej, ale dostrzegam w tym kolejną niekonsekwencję producenta.

No i na koniec narzekania jeszcze zabawny akcent – na pedałach są symbole „play” i „pauza”. Ten pierwszy dla „gazu”, drugi dla hamulca. To chyba na wypadek, gdyby ktoś za długo się zastanawiał jak ruszać i jak hamować po wysiłku intelektualnym, związanym z otwarciem tylnych okien…

Volkswagen promując nowy model ID.5 twierdzi, że przy jego projekcie uwzględniono uwagi i zastrzeżenia klientów dotyczące dotychczasowych modeli. Chciałbym wierzyć, że tak faktycznie jest…

Jak na razie na nowy elektryczny model Volkswagena trochę narzekałem. Czas więc wspomnieć o jego zaletach. ID.5 jeździ się przyjemnie. Pozycja za kierownicą przypomniała mi trochę vana. Jest mnóstwo przestrzeni i wyjątkowo nie chodzi tu tylko o ilość miejsca, ale także swobodę ruchu. Wnętrze jest tak zaprojektowane, że można przysłowiowo „machać rękoma”, bez obawy, że w coś się uderzy. To jest naprawdę fajne! Polubiłem też ruchome podłokietniki w stylu „PKP”. Nie wyglądają zachwycająco, ale spełniają swoją rolę bardzo dobrze.

Elektryczny Volkswagen jest też ładny i to nie ulega wątpliwościom. Dwukolorowe nadwozie, z długim srebrnym obramowaniem okien i LED’owymi podświetleniami robi dobre wrażenie.

A jak się jeździ? 

ID.5 w prezentowanej wersji ma napęd plasujący się po środku tabeli modelowej. Nie jest najsłabszy, ale też nie najmocniejszy. 204 konie mechaniczne zapewniają dobre parametry, ale jak na samochód elektryczny „szału nie ma”.

Nieco ponad 8 sekund do 100 km/h i prędkość maksymalna ograniczona do 160 km/h. W normalnej, codziennej eksploatacji to wystarczy. A jak wygląda najważniejszy parametr, czyli zasięg?

Dobrze! Samochód ma baterie o pojemności 77 kWh. W pełni naładowane, za pośrednictwem komputera pokładowego, wykazały zasięg 450 kilometrów. Producent obiecuje nawet ponad 500 km. Podczas mojego testu dane komputera faktycznie się potwierdziły. Nie rozładowałem samochodu do zera, ale polowa baterii wystarczyła na ponad 200 kilometrów jazdy.

Przyjemnym dodatkiem jest też „sztuczna inteligencja” samochodu, która rozłącza napęd w momencie otwarcia drzwi. To ułatwia codzienne obcowanie z nim, bo nie trzeba pamiętać o przełączeniu skrzyni biegów na „P”, a ni wciskaniu przycisku „Start/stop”.

Jeżdżąc po mieście warto pamiętać o przełożeniu B, które zwiększa rekuperację, co pozwala zwiększyć, i to dość wyraźnie, zasięg.

Tabela danych technicznych

NAPĘD
Silnik: typ/pojemność/cylindry/zawory – el.
Moc maksymalna (KM/obr./min) – 204 KM
Maks. mom. obr. (Nm/obr./min) – 310
Skrzynia biegów/napęd – aut./tylny

OSIĄGI
Przyspieszenie 0-100 km/h (sek) – 8.4
Prędkość maksymalna (km/h) – 160

WYMIARY I MASA
Dł./szer./wys. (mm) – 4599/1852/1616
Masa własna/ładowność (kg) – 2118/532

Cena – od 235 490 zł (testowany 298 880 zł)

Moim zdaniem

Volkswagen ID.5 to bliźniak modeli spod znaku Skody i Audi. Każdy z nich różni się jednak obsługą i wykończeniem. Subiektywnie, Volkswagena oceniam na najbardziej skomplikowanego. Mimo pozytywnego całokształtu bardzo przeszkadzały mi „bajery”, które są w mojej opinii całkowicie zbyteczne.

Abstrahując od przelączników szyb czy pokrętła biegów w niefortunnym miejscu, ID.5 jeździ dobrze i zachwyca funkcjonalności i przestronnością wnętrza. Mimo „ściętego” tyłu bagażnika jak i ilość miejsca na tylnej kanapie są praktycznie takie same jak w ID.4, „piątka” ma jednak nad nim przewagę stylistyczną.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że inżynierowie i projektanci wreszcie się opamiętają w tym wyścigu „nowoczesności” i zamiast wymyślać koło na nowo, stworzą samochody równie fajne, ale przy tym intuicyjne.

ID. 5 od Volkswagena to z założenia samochód do wszystkiego. Jest ładny i funkcjonalny. Bez problemu pomieści całą 4-osobową rodzinę i zabierze ich na 300-kilometrową wycieczkę (nie licząc „rezerwy” nawet 350-400 km).

Skomentuj

komentarzy

Zobacz również

Jeep Wrangler Rubicon 4xe Plug-in Hybrid – traktor klasy GTI

Kultowych samochodów jest wiele, ale do obecnych czasów przetrwało w stałej, produkcyjnej formie nie wiele …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.