sobota , Styczeń 25 2020
Strona główna / Testy i prezentacje / Samochody / Mercedes-Benz EQC – skok na głęboką wodę

Mercedes-Benz EQC – skok na głęboką wodę

Marka Mercedes-Benz od lat uchodzi za pioniera. Wiele rozwiązań, które dzisiaj są powszechne w samochodach różnych marek, zostały wdrożone przez tego producenta. I wciąż panuje przekonanie, że jest to aktualne do dzisiaj. W kwestii samochodów elektrycznych Mercedes zaspał i został wyprzedzony przez najbliższą konkurencję. Nowe EQC nie sprawia wrażenia samochodu, jakiego można oczekiwać po tak doświadczonej marce. 

EQC jest pierwszym, seryjnym, w pełni elektrycznym samochodem Mercedes-Benz. Producent swoje doświadczenia w kwestii budowy pojazdów z takim napędem czerpał z koncepcyjnych prototypów i kilku hybryd, które trafiły na rynek w ciągu ostanich lat.

Zobacz również: Pierwsza prezentacja Mercedesa EQC w Trójmieście 

Elektryczny SUV? 

EQC można zakwalifikować do segmentu SUV’ów – ale tylko wizualnie, dlaczego tak? O tym za chwilę. Najpierw warto przeanalizować czy ten typ pojazdu to dobra koncepcja na pierwszego „elektryka”.

Wprawdzie konkurencja też posiada takie modele – chociażby Audi e-Tron, Jaguar I-Pace czy nawet droższa Tesla Model X. Ale tego typu samochody już na „dzień dobry” borykają się z problemami praw natury: grawitacją i aerodynamiką. Nadwozia tego typu stawiają dużo większy opór powietrza, a z racji gabarytów – ważą więcej niż auta miejskie.

Czy więc dobrym pomysłem jest taki skok na głęboką wodę już na początku przygody z produkcją aut elektrycznych?

W kwestii niewypałów Mercedes ma ich na koncie kilka: „wywrotkowa” pierwszej generacji Klasy A, problemy jakościowe z nowym wówczas SUV’em ML, czy z nowszej historii – sprzedażowa porażka „luksusowego” pick-up’a Klasy X.

Nie chcę być złym prorokiem, ale odnoszę wrażenie, że z EQC może być podobnie. Zabrakło tu detali, które czynią samochód interesującym. Ot chociażby pokładowa ładowarka umieszczona w schowku pod podłogą bagażnika. A co jeśli zdecydowaliśmy się pojechać EQC na wycieczkę i mamy dużo bagaży? Czy pod maską nie udało się wygospodarować małego schowka na ładowarkę? Konkurencji się to udało.

EQC – co nie zagrało? 

Najlepszym sposobem na opisanie stylistyki Mercedesa EQC, jest napisanie: tak powinien wyglądać GLC po liftingu!

Widać po tym modelu, że mamy do czynienia z samochodem innym, w domyśle – zapewne elektrycznym. Ale nic poza tym. EQC ani nie powala nowoczesnością, ani tym bardziej urodą, o oryginalności nie wspominając. W ruchu miejskim wygląda jak kolejny, nowy SUV z licznymi reflektorami LEDowymi.

Za przykład może to posłużyć Tesla Model X, która też bywa nazywana SUV’em, chociaż wszystkie te samochody, poza wyglądem i obszernością kabiny trudno zakwalifikować w jakiejkolwiek formie, jako użytkowe. Dzięki oryginalnie unoszonym drzwiom i brakiem wypukłych klamek, Tesla zwraca na siebie uwagę. W Audi e-Tron wyróżnikiem mogą być (beznadziejne) lusterka w formie kamer.

Zobacz również: Test Audi e-Tron oraz Jaguara I-Pace

Mercedes w przypadku EQC obrał prostą linię, bez udziwnień – zgodnie ze swoim konserwatyzmem. Otwartą kwestią pozostaje, czy nabywcy, a nawet miłośnicy marki oczekiwali takiej skromności po pierwszym w pełni seryjnym, elektrycznym Mercedesie?

Jeśli odłożymy na bok kwestie stylistyczne – bo tu do głosu dochodzi indywidualny gust, skupmy się na praktyczności.

EQC z SUV’em ma to wspólnego, że siedzi się wysoko, a przynajmniej wyżej niż w typowej osobówce. Ale prześwit między podłożem, a podwoziem jest już taki sam jak w – nomen omen, typowej osobówce. I lepiej się nie zapomnieć na progach zwalniających, bo ze względu na umieszczenie baterii na spodzie pojazdu, taki „skok” może okazać się kosztowny.

Zasięg i ładowanie

Mercedes obiecuje realne 400 kilometrów zasięgu na w pełni naładowanych akumulatorach. I wydaje się to całkiem realne, pod warunkiem, że 1/4 tej trasy samochód pokona… na lawecie. W realnych warunkach, szczególnie w ruchu miejskim, wyzwaniem może okazać się przejechanie już 300 kilometrów.

Według kalkulatora umieszczonego na oficjalnej stronie internetowej Mercedes-Benz (sprawdź tutaj), naładowanie EQC ilością prądu wystarczającą do pokonania 100 kilometrów zajmie 10 minut na superszybkich ładowarkach DC i 2 godziny 56 minut przy użyciu ładowarki AC lub Wallbox. Korzystając z domowego gniazdka trzeba zarezerwować ponad 11 h.

Sprawa komplikuje się, jeśli mamy do pokonania dystans odpowiadający maksymalnemu zasięgowi – czyli 417 kilometrów.

Wówczas superszybka ładowarka będzie nam potrzebna przez 1:22 h, a wolniejsza przez ponad 12 h. Domowe gniazdko naładuje do pełna rozładowane akumulatory EQC w 46:40 h, czyli blisko dwie… doby. Tak więc planując podróż z Gdańska do Olsztyna w poniedziałek, o ładowaniu warto pomyśleć już w… piątek.

Przyjemności

EQC, jak każdy Mercedes oferuje wyśmienity komfort jazdy. Wygłuszenie kabiny jest piekielnie skuteczne i wcale nie chodzi o to, że nie ma tu dźwięku spalinowego silnika. Ilość materiałów wygłuszeniowych jest na tyle duża i na tyle skuteczna, że problemem może być nawet usłyszenie dźwięków uprzywilejowanych pojazdów wokoło.

Imponujące są także osiągi, chociaż są gorsze niż konkurentów. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w nieco ponad 5 sekund robi piorunujące wrażenie, tym bardziej, że następuje w stosunkowo dużym i bardzo ciężkim (2.5 tony) samochodzie.

Nie można też zapomnieć o ogromnej zalecie „elektryków” w Polsce, czyli możliwości jazdy bus-pasem. I to jest bardzo duże uzasadnienie dlaczego samochody elektryczne sprawdzają się w mieście. Gdy inni stoją w korku, samochody elektryczne mkną przed siebie.

Tabela danych technicznych

Tabela danych technicznych

NAPĘD
Silnik: typ/pojemność/cylindry/zawory – el.
Moc maksymalna (KM) – 408
Maks. mom. obr. – 765
Skrzynia biegów/napęd – aut./4×4

OSIĄGI
Przyspieszenie 0-100 km/h (sek) – 5.1
Prędkość maksymalna (km/h) – 180

WYMIARY I MASA
Dł./szer./wys. (mm) – 4762/1884/1624
Masa własna/ładowność (kg) – 2495/435

Cena – od 331 200 zł

Naszym zdaniem

EQC to elektryczny debiutant w gamie marki Mercedes-Benz. I ogólnie rzecz biorąc jest niezły. Ale od takiego producenta jak Mercedes można oczekiwać czegoś więcej.

EQC niczym nie szokuje ani nie zachwyca. Koncepcja elektrycznych SUV’ów, przy dzisiejszej technologii, nie do końca jest uzasadniona. Te duże i ciężkie samochody już na starcie okażą się mniej efektywne, niż typowo miejskie samochody, a to właśnie z myślą o miastach buduje się w tej chwili „elektryki”.

Nowy Mercedes nie ma uzasadnienia jako samochód na trasę. Ma za mały zasięg, a infrastruktura do jego ładowania wciąż jest niewystarczająca w naszym kraju do swobodnego użytkowania.

Nawet jeśli kupuje się ten samochód z myślą o codziennej eksploatacji na krótkich trasach – np. do pracy, albo po dzieci do szkoły.  To po co taki duży bagażnik? Czy warto zapłacić grubo ponad 300 000 zł za samochód, który każdej nocy trzeba podłączać do domowego gniazdka? A co jeśli w naszym apartamentowcu nie ma ładowarki na podziemnym parkingu?

Wokół elektrycznych samochodów wciąż jest za dużo pytań, których odpowiedź często dyskwalifikuje tego rodzaju pojazdy.

Czy więcej sensu nie miałby mniejszy, lżejszy i tańszy samochód elektryczny z gwiazdą na masce, który miałby realne szanse na dużą sprzedaż?

Skomentuj

komentarzy

Zobacz również

Alfa Romeo Stelvio 2.2 diesel AT8 – takiej Alfy jeszcze nie było

Alfa Romeo to jedna z tych marek, która wywołuje prawdziwe, motoryzacyjne emocje. Stety czy niestety, ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *